Gdzies daleko gdzie wolne pastwiska,
Rozciaga sie piekna babilonia zachodu,
Dookola niej czeluscie i urwiska,
Jest szczesliwa, teczowa, nie cierpi glodu.
Krwisty tulipan kolysany przez stary wiatr,
Zielone obloki lunatykow i pocalunki teczowych dzieci,
Mars do Marsa, Wenus do Wenus - zwykly kadr,
Rimbaud, Verlaine - kraina dla takich jak owi zacni poeci.
Rozchybotany, drewniany wiatrak rzuca dlugi, kojacy cien,
Biel, szarosc czy czern, kazde swa palete znajdzie,
Wczoraj, dzis, jutro i kazdy kolejny, ich najwolniejszy dzien,
Nie ma zlosci nie ma krzykow, milosc w kazdym zwierciadle zajdzie,
Pomaranczowe wstazki i wszystkie inne kolory,
Mgliste ulice na nich skaly z miloscia bez kochania,
Unicestwiane ziarnka piasku, to przeciez potwory,
Siedmiolistne bulwary z lepszym zyciem i hipomania.
Krwisty tulipan kolysany przez wiatr stary,
Ciekawe czy kiedys sie przewroci?
Gdy z ogniem wysypia sie Czarnych Tulipanow chmary,
Czy ktokolwiek w dobra strone sie zwroci?
4.10.10
Subskrybuj:
Posty (Atom)
