Pod gorzkim samozachwytem mleczny bar,
Przysiadłem osobiście przy stoliku mrocznym,
Samotnym, oniemiałym, chce rzucić czar,
Rozpalam pochodnie z uczuciem przybocznym,
Budzę swej chorej głowy emocje narwane,
Boje się okropnie nietowarzyskości przy stoliku,
W sercu mam już kiełkujące ziarno zasiane,
Mozg spróchniały trzymam z nakrętką w słoiku
Woła z oddali republikańska melodia żywa,
W głowie kolejna myśl za myślą się dziko skrzy,
Fakt niewidoczności twej parzy jak pokrzywa,
A może ona gdzieś w oddali rozkosznie drży?
Kosztuje tam nadmiernych uciech bez pozwolenia,
Oddaje skarby największe portowym marynarzom,
Mając w sercu ogień nie ma to żadnego znaczenia,
Kiedy oddam jej piękne ciało w ręce grabarzom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz