Po syzyfowym dniu, pokiereszowany ambicjami,
Sprowadzony do parteru czynów,
Wraz ze słowem, mymi bohaterami,
Usiąść,
W rozterek gąszczu,
poźnonocnym, nieprzeniknionym
Gdzieś schować się przed świtem,
Chciałbym wsiaść na statek, odpłynąć,
Zebrać ze soba myśli wielką świtę,
W tej doniosłej chwili,
To już nie moje życie,
To cinema verite.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz