Z wieloma ludzmi rozmawiam,
Z kobietami rozmawiam tez,
Z roznymi ludzmi rozmawiam,
Z kobietami tez rozmawiam,
Z tymi na codzien,
Co na desce chleb i wode przekladaja,
daja daja zastrzyk emocji codziennej,
rozpoznaja, spostrzegaja, myja, wybielaja,
najsprawiedliwsze, najmozniejsze, najczystsze,
wykalibrowane wprost idealnie,
jaki piekny dzieci zestaw, jaki piekny maz czy wujek,
a ta pani tam za rogiem ksiedzu sie spowiada,
a ta pani tuz przy szosie cos jakiemus panu dala,
cztery kilogramy cukru potknela sie i rozsypala,
cztery wielkie sterty smieci w mozgu swym przefiltrowala,
i co?
nie kwapie sie na odpowiedzi,
z wieloma ludzmi rozmawiam,
z kobietami rozmawiam tez,
z roznymi ludzmi rozmawiam,
z kobietami tez rozmawiam,
na bulwar wczoraj wpadlem ja jasny grom z pustego nieba,
zdziwily sie te wszystkie zakneblowane, skrecone, zasznurowane,
starsze panie, wszeszczace, trzesace,
tu jest strach, jak kazda ma pistolet tlumiony z korkiem w lufie,
poczatki konca sie widuje, turalja sie bulwarem,
prosze pani prosze powiedziec tu do mikrofonu, czerwone ma pani,
ja pani dam delfinka, orke uwolnie,
a one stoja tak we dwie, trzy, miliard,
glowa mnie boli, lekomania apap caly kontener, czuje sie lepiej,
wczoraj bralam tylko siedziemdzisiat,
dzisiaj siedzemdziesiat siedem,
w lustrze, wyglada tak samo, przeciera hustka martwe usta,
opuszczona cere ponawia do zycia, nastawiamy radioodbiorniki na niebosklon,
wylaczamy scisniete mozgi, co to bylo przed wojna i po, a pomarancze na swieta,
roznokolorowe antenki przy kapeluszniczkach, pozdrowienia od szatana.
Prosze ja to jest jakis gang kosmiczny, vellocet na kolana.
Nie dbam i niech gasna sobie raz po razie, bo ile moze trwac zycie jednej zapalki?
Smoka sie robi i nic sie nie dzieje, ale to wiem, zawsze wiedzialem.
z wieloma ludzmi rozmawiam,
z kobietami rozmawiam tez,
z roznymi ludzmi rozmawiam,
z kobietami tez rozmawiam,
bieglem rynkiem i nawet sie spostrzeglem,
one nie biegly, swiecily,
pozna noc, noc glosna, szumna,
i nawet erotyzm namietny powiesil ktos na calorocznej choince,
tracisz czas, podchodzisz blizej,
zasadzniczo witasz, zasadzniczo mam na imie dzisiaj Roman,
tym milej poznac,
tym milej odejsc,
wiedzialem, ze pierwsze slowa niewypowiedziane,
moglby byc ostatnimi,
skrecilem w prawo, nie zdzierze, nie zdzierze, co mi panie odpierdalaja,
korelacje, spadam w dol,
korealcja, niech to szlag z salomonem,
tak miales kurwa racje krolewiczu,
tleniona skorupka to najwyzszy znak podlej kobiecej jakosci,
chcesz sprobowac jak smakuje, sie nie utop w szambie nicosci,
zamowilem koniak, wodke, rum,
bylo pieknie, zobaczylem zmiksowany sufit, krew do glowy, krew od glowy na dol,
straszne to bylo, ze az takie mile, zawirowalo,
moje panie ja was znam, ja was znam.
Reset,
od jutra sie nie znamy, jeszcze tylko wypije za krotkie spodniczki.
z wieloma ludzmi rozmawiam,
z kobietami rozmawiam tez,
z roznymi ludzmi rozmawiam,
z kobietami tez rozmawiam,
U jednej takiej bylem rozmazanym obrazem zza szkielka,
podejsc blizej musialem, podejsc i zaswiecic, wartkim swiatlem,
nic nie odpowiedziala, tylko czerwona byla, czy cie tak juz rozpalilem?
nie, nie, nie sadze,
bylem juz kiedys z taka jedna, bylo o czym pomowic, bylo o czym pomyslec,
zawsze chcialem cos zrobic, ale ona, ona nie, ona pozniej, ona glowa mnei boli,
ta kobieta, widuje sie takie, na okladkach lektur,
z lektura w dloni,
U tej jednej siedze sobie, miala piekny, miala piekny.. golf w kolorze plesni zielonej,
za duzo to dla mnie bylo, za duzo myslosexu, za duzo myslowrazen,
ten jeden wieczor, nie moglem sobie wyobrazic dalej, a ona ciagle z usmiechem i do mnie,
mowila wiele ta kobieta, chcialem nawet kiedys cos z nia, ale ona jakby z oddali,
jakby mowila "prosze pana, prosze pana mnie tak na prawde tutaj nie ma, ja jestem z ksiazki,
ja jestem z tej lektury co ja w rece zwylam trzymac",
powiedzialem w porzadku, rozumiem, slowo w czyn chcialem jednak przerodzic, moze to jakas granica,
nie sadzilem, ze przyszlo mi z ze sciana tak radosnie konwersowac, bo to chyba ta granica byla,
spotykalem podobne na przerwach w uniwersytetach, na akademiach, w innych dziwnych konstelacjach popularno-naukowych,
mialem na mieszkaniu lustro, spojrzalem, a tam popierdol desperat.
z wieloma ludzmi rozmawiam,
z kobietami rozmawiam tez,
z roznymi ludzmi rozmawiam,
z kobietami tez rozmawiam,
Patrzylem przez lornetke z okna apartamentowca, apartamentowca,
stala sama, puder, szminka - krwiscie, soczyscie,
skoczylem oknem i pofrunalem do niej, pofrunalem,
to byla pani, mowi odejdz, mowi zejdz mi z drogi,
pytam, nadzwyczaj uprzejmie albo nie juz nie mam ochoty pytac,
wez sobie stara kurwo nie przywlaszczaj chodnika,
a ona, ona na milicje, klaniam, gracja, wdziek,
mundurowy pan slucha bajki o wampirach, o mojej strasznej chorobie,
jak to krew tej pani spijam,
jak to doprowadzam ja do wrzenia,
radosc serca, radosc duszy,
teraz ja mam cos do powiedzenia,
panie milicjancie, ja nigdy, ja ta pania chcialem na oranzande zaprosic,
na oranzade chcialem ja zaprosic jak w poradniku uwodzenia napisali,
panie milicjancie nie po twarzy, nie potwarzy, nie w krocze,
nigdy bym nie pomyslal, ze pani milicjantka moze tak meska byc,
gdyby nie okolicznosc, zaprosilbym ja na eskapade, po miescie i moim domu,
zamknalbym w klatce te czysta, brutalna perwersje,
zawinal bym zielone liscie w papierku kawaleczku, pani do mlynka,
i posypalbym mielonym z wierzchu,
kuchenka gazowa, odpalam zawory, zaraz lecimy, mam bilet na ksiezyc,
jeszcze kilka mil swietlnych dalej,
budze sie, zimna woda na twarzy, pani milicjantka,
ciasne, szare pomieszczenie, nie bedziemy sie dzisiaj kochac,
choc gra wstepna z kajdankami, nie bedziemy sie dzisiaj kochac,
dzisiaj zaplace za nocleg, a od jutra mam wykupione panstwowe wczasy,
mocna byla, za mocna,
od wtedy wiem, zeby brac przed zamiary sily.
z wieloma ludzmi rozmawiam,
z kobietami rozmawiam tez,
z roznymi ludzmi rozmawiam,
z kobietami tez rozmawiam i nic.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz