15.12.09

Na poczatek.

Czarny sen. Jestes zamkniety w pudelku. Widzisz zupelne nic.
To sie zdarza, zwlaszcza jesli ktos jest uwazany za zmarlego i zostaje pochowany.
Nikt nie wierzy w przypadki smierci klinicznej, odczekuje sie tradycyjne trzy dni i do ziemii. Czasami nie dadza ci nawet tych smeisznych trzech dni. To jak w tym dowcipie o gorniku, ktory po smierci ma trzy dni urlopu, a pozniej znow do roboty. Ja nie bylem gornikiem, a w obecnej sytuacji rowniez nim nie jestem. Wiem, ze musze sie spieszyc z wymyslaniem planu ucieczki, bo powietrza w pudle mam na jakieś 5minut. Przy dobrych ukladach 5minut, jesli, rzeczywiscie bylem martwy te 3dni. Wszystko na to wskazuje, widze troche gorzej, w zasadzie nic nie widze, ale czuje nieostrosc wzroku. Konczyny mam nieco zdrewniale i ta nieznosna suchosc w gardle, oddalbym zdretwiala lewa dlon za buteleczke wody. Pierwsza mysl, uderzam, uderzam, uderzam. Wieko mojego sarkofagu nawet nie raczylo drgnac. Jeden zero dla drewnianej skrzynki. W zasadzie nie wiem o czym czlowiek mysli zdajac sobie sprawe ze znalezienia sie na takim ostrzu noza i perspektywa prawdziwej smierci. Troche powietrza na marnacje, zakrzycze, a moze dopiero co wlozyli mnie do ziemii. Zero reakcji z zewantrz. Zatem rodzinka wesolo lub smutno (w zaleznosci kto jak byl do mnie przywiazany) popija kawki, herbatki i stypowej wodeczki.

c.d.kiedys n.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz