12.5.10

Psychiatryk.

miękkie ściany
sztywne klamki
białe fartuchy
strzykawki, pigułki

wesoło i samotnie
światłość kilkuwatowej żarówki
śmierć w samotności
bywa codziennością

nie mam sznurka
nie mam szkła
o chlebie i wodzie
w jasnym więzieniu
własnego ja
nie pomagam
sam sobie
kiedyś pragnąłem zmieniać świat

wytarły mi się tryby w zębatkach
przepaliły bezpieczniki
naprostowano mi kilka zwojów

cóż kiedy tak po prawdzie
tylko
ciemność i ślepe uliczki.

1 komentarz: